Emocje,  Empatia,  koronaczas,  Leadership,  Męskość

Zdejmij zbroję

Ten tekst dojrzewał we mnie już jakiś czas, może nawet kilka lat, a ten moment, w którym obecnie jesteśmy, spowodował, że przypomniałem sobie o nim. To tekst o mężczyznach i dla mężczyzn. Dla liderów, ojców, szefów, mężów i partnerów… czyli dla mnie również. Ale także dla tych, którzy z mężczyznami przebywają i chcą trochę bardziej zrozumieć Men’s World. Napisałem go z dwóch powodów. Po pierwsze, żeby podzielić się swoimi refleksjami, ze szkoleń, coachingów, które prowadzę. Po drugie, żeby zrzucić jeszcze bardziej swoją własną zbroję.

Nie piszę o mężczyznach, bo jest to grupa specjalnej troski. Piszę, bo spotykamy się z innymi wzorcami, innym wychowaniem, innymi oczekiwaniami społecznymi, innymi prawami, innymi pensjami. Pewnie mógłbym tego rodzaju tekst napisać do lekarek, nauczycieli, czy ogrodników. Ten jest akurat o facetach. Tak to wymyśliłem.

INTRO

Napisać dzisiaj tekst do jakiejś płci albo o jakiejś płci, to mam wrażenie trochę jak wejść na terytorium Wietkongu. Pełno pułapek, ślepych uliczek i ukrytych zakamarków. Co chwila można kogoś obrazić, urazić, dotknąć i niechcący osądzić. Więc dla bezpieczeństwa swego, moich bliskich, sąsiadów i Bóg wie jeszcze kogo, kilka słów wstępu. W moim tekście posłużę się uproszczeniami, uogólnianiami. Wiem, że świat jest wielowymiarowy i kolorowy i to jest cudowne i to kocham. Opisałem to co najczęściej widzę wśród moich uczestników szkoleń, słyszę podczas dyskusji z kolegami i koleżankami po fachu, czuję u siebie. Nie jest to jakiś wynik badań naukowych na reprezentatywnej grupie respondentów, a osobista refleksja, obserwacja. A moje intencje są dobre, zawsze dobre i tylko dobre tak mi dopomóż… 😉 Ale się natłumaczyłem 😀 No to zaczynamy.

FACET

Facet w dzisiejszym świecie ma i łatwo i trudno. Z jednej strony cały czas jesteśmy faworyzowani. W biznesie zarabiamy więcej, na wyższych szczeblach spotkamy o wiele więcej mężczyzn, w polityce podobnie, co powoduje, że to mężczyźni decydują o sprawach kobiet, czyli o sprawach o których często nie mamy zielonego pojęcia i nie powinniśmy decydować. Generalnie z tej strony słabo to wygląda. Jesteśmy faworyzowani. Przykro mi z tego powodu, naprawdę szczerze przykro – jako ojciec córki, parter cudownej kobiety, czy syn matki. O tym wszystkim jednak pisać tu dzisiaj nie będę. Chociaż coś czuję, że kiedyś popełnię coś na ten temat. Będę pisał o tej drugiej, ciemnej stronie mocy. O tym z czym borykają się faceci. O tym z czym nam ciężko. Bo każdemu jest ciężko – to ludzkie. A facet to też człowiek 😉

WZÓR DO NAŚLADOWANIA

Mój wzór mężczyzny był taki: facet ma być twardy, dbać o dom, umieć naprawić podstawowe usterki, położyć boazerie (bardzo przydatna umiejętność dzisiaj notabene), umieć ugotować, ogarniać ogród, zarabiać pieniądze, utrzymać rodzinę, traktować kobietę wyjątkowo np. obsypując ją prezentami itd. itp. … taki self-made-man-bread-winner-super-hero-boss-crazy-lover-teddy-bear-extra-father-family-man w jednym. Po polsku, jak to mawia moja babcia – „I do tańca i do różańca”.

Oczywiście każdy ma swoją układankę i każdy niesie swój ciężar – kobiety niosą swój, faceci swój – ten był/jest mój, Ty masz swój. Dlaczego ciężar? Bo kto powiedział, że tak ma być? Ten wzorzec wcale nie jest obligatoryjny. Czy zadałeś sobie kiedyś pytanie, czy tak właśnie chcesz żyć? Czy to twoje? Czy jesteś szczęśliwy żyjąc na tę modłę? A może, można lepiej, inaczej?

Wszyscy nosimy zbroje i maski, które pokazują jacy być powinniśmy. Dzieci uczą się głównie przez modelowanie. Czyli obserwację swoich wzorców na przykład ojca, matki, dziadka, wujka, siostry. Ale także z tego jak widzą je inni, odbierają, traktują. Jakie powinny być, by być ok. Oczywiście dzieci również wybierają, nie są gąbką chłonącą wszystko. Nie jesteśmy więc skazani na bycie zaborczym, kiedy nasz ojciec był zaborczy. Aby to scharakteryzować przytoczę krótką historię, którą opowiadał kiedyś Eric Berne twórca Analizy Transakcyjnej. Miał on jako terapeuta dwóch pacjentów, braci. Którym w dzieciństwie rodzice powtarzali, że jak będą niegrzeczni to skończą w psychiatryku. Byli niegrzeczni i rzeczywiście skończyli. Tylko jeden jako pacjent, a drugi jako dyrektor.

Dziecko nieświadomie wybiera, by potem jako dorosły nieświadomie lub świadomie z tych wzorców na co dzień korzystać. Definiować swój świat i siebie.  

– Co to dla Ciebie znaczy być prawdziwym mężczyzną?         
– Co to dla Ciebie znaczy być z prawdziwą kobietą?          
– Co to znaczy dla Ciebie być prawdziwym ojcem?      
– Co to znaczy dla Ciebie być prawdziwym liderem? 
         
– Co z tego co napisałeś jest rzeczywiście prawdą?          
– Co z tego co napisałeś jest rzeczywiście prawdą o Tobie?          
– Co z tego co napisałeś chcesz aby było prawdą o Tobie?      
– Do bycia kim wzywa Cię to co napisałeś? 

FACET NIE PŁACZE, FACET NIE PROSI…

Faceci rzadko płaczą. A na pewno rzadziej niż kobiety. Niektórzy nie płakali od lat. Jeżeli mi nie wierzysz zapytaj siebie, swojego ojca, brata, kumpla. Widzę to również podczas sesji coachingowych. A już rozpłakać się przed innym facetem, nawet coachem – no way! Facetowi łatwiej rozpłakać się przed kobietą… w dzieciństwie też było łatwiej rozpłakać się przed mamą, no chyba, że powtarzano nam, że prawdziwy mężczyzna nie płacze jak baba. Wtedy może być trudno rozpłakać się też przed kobietą. Bo będziemy mniej męscy. Mniej twardzi. Niż trzeba. Niż gdzieś napisano, że trzeba. Tak mówią. Czy co tam. Mniej więcej.

Siedzę na przeciwko lidera, który trzyma płacz za zaciśniętymi zębami. Pytam: Co się stanie jak to puścisz? Jak pozwolisz sobie na łzy? Odpowiada: Nie chcę się rozkleić

Facet nie chce się rozklejać. Jak już się rozkleisz, to jak się potem skleić? Poskładać do kupy? Jest ryzyko, że nie dam rady. Bo przecież nigdy się nie rozklejałem, a jak już rozklejałem, to na krótką chwilę, tak żeby potem nie było ryzyka… że będą musieli mnie zbierać, a to już w ogóle słabe, bo będzie trzeba poprosić kogoś o pomoc… i wyjdzie wszystko na jaw. Wyjdzie prawda…

Facet nie prosi o pomoc. Facet radzi sobie sam. Jak bohater ostatniej akcji. Zrzucony w dżungli z helikoptera, tylko z nożem, albo i bez. Poradzi sobie i tak i jeszcze uratuje mnóstwo ludzi. Potem film się skończy, widownia dokończy popcorn, dopije colę, a my wrócimy po seansie takiego życia, takiej akcji do domu. I co? Część będzie musiała ogarnąć jeszcze inne zadania, część z nas wykończona włączy Netflixa, część pójdzie pobiegać (chwała im za to). 

ROZŁADOWAĆ CIĘŻAR

Jeżeli rozładowujemy emocje, to raczej w sporcie. Czy to źle? W sumie nie. Sport jest świetny, by rozładować stres i napięcie. Uwolnić kortyzol, wzmocnić organizm, przez moment nie myśleć o problemach, nie myśleć o niczym. Ale sport nie zwiększa samoświadomości naszych emocji w momencie wyzwań. Bezpośrednio nie wyposaża nas w narzędzia do radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Nie daje wglądu w siebie – no chyba, że mówimy o sytuacji podczas treningu – ale teraz o tym nie mówimy. W związku z tym, na siłowni można usłyszeć głównie o jednej emocji – wkurwieniu. Byłem wkurwiony, więc przyszedłem poćwiczyć. Zaznaczam tak na wszelki wypadek – nie ma takiej emocji jak wkurwienie… nawet w Teorii Emocji Plutchika nie ma. Kluczem jest zatem połączenie samoświadomości ze sportem. Wtedy jest szansa na cud.

PO AKCJI

Facet w akcji i po akcji nie gada. Nie ma sensu gadać. Po co gadać w ogóle? Trzeba się za robotę wziąć, a nie gadać, mówi inżynier w średnim wieku na szkoleniu, w którym poruszam temat radzenia sobie z emocjami. Albo: Ja przez cały dzień staram się nie odczuwać emocji, bo w pracy nie ma miejsca na emocje. Dopiero jak skończę i wrócę do domu, to próbuję to jakoś rozładować. Współczujemy rodzinie… 

Uwaga!!! Nie ma kombinezonu ochronnego (nawet dla facetów), który chroni przed emocjami i który możemy włożyć przed wejściem do pracy, a potem odwiesić na haku przy wyjściu… tzn. w sumie jest… nazywa się gruboskórność. Kiedy zaczynasz odcinać się od emocji, odcinasz się od wszystkiego. Kiedy uczysz się blokować strach np. przed tym, że podwykonawca opóźnia się z oddaniem zlecenia i możesz nie wyrobić się z projektem, odcinasz się jednocześnie od wzruszenia na to, że Twoje dziecko tańczy dzisiaj w szkolnym przedstawieniu. Budujesz barierę. Spróbuję jeszcze jaśniej – nie ma złych i dobrych emocji. Wszystkie emocje są potrzebne i wszystkie ważne. W dużym uproszczeniu – to współczesny człowiek stworzył taki podział. Natura go nie stworzyła. Więc skoro blokujesz wyrażanie emocji, blokujesz wyrażanie ich wszystkich. Człowiek to nie maszyna, którą możemy zaprogramować by czuł i nie czuł w zależności od tasku na timelajnie. 

GWIAZDKA*

No dobra, jest jeden wyjątek od reguły. Taka gwiazdka w umowie. Jedną emocję rozładowujemy. Ta emocja nazywa się „złość” (w Men Dictionary wspomniane już przeze mnie „wkurwienie”). Tylko, że złość najczęściej nie jest emocją pierwotną. Złość powstaje na bazie innych emocji. Na przykład strachu, zagrożenia, smutku, rozczarowania, niespełnionych nadziei, frustracji. Złość powstaje na nawarstwionych emocjach. Uwalnia się w wyniku iskry, którą sobie fundujemy i odpalamy się od niej w nieoczekiwanym momencie. Nasz organizm jest mądry. Nie wytrzyma długiego zmagazynowanych emocji. Więc jeżeli będzie tego potrzebował, wywali je bokiem np. podczas jazdy samochodem – na kierowcę jadącego wolniej niż powinni jeździć kierowcy, na dzieci, które kładą zabawki tam gdzie nie powinno się kłaść zabawek, na żonę która robi to, nie tak jak powinna robić itd. itp. Generalnie prawo jest takie, że inni powinni robić rzeczy tak, jak my uważamy – ale to inna historia (jak ktoś nie zauważył, od jakiegoś czasu posługuję się tu namiętnie ironią i uogólnieniami). Wróćmy jednak do emocji. Ukryte emocje zawsze wyjdą… jakoś. Poza tym wiadomo, że jak facet krzyczy, to jest twardy… Jezu jak ja nie lubię tego stwierdzenia. Takiego tekstu w stylu: Wiesz, on jako lider ma mocny charakter, albo On wie czego chce i po prostu jasno to wyraża. Jasno jak miotacz płomieni, który pali wszystko wokoło. Nie, nie ma mocnego charakteru. Po prostu jest agresywny. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Jak nie radzisz sobie z emocjami, jak nie potrafisz komunikować się otwarcie, nie jesteś mocny, ani twardy. Jesteś agresywny oraz pobudliwy. Nie twardy… no chyba, że chodziło Ci o słowo zatwardziały… a to może tak. 

ODWAGA

Odwaga wg Brene Brown to gotowość do odsłaniania siebie. Odwaga wymaga wrażliwości, czyli gotowości odsłaniania siebie, a to wiąże się z umiejętnością podejmowania ryzyka i nieprzewidywalnością wyniku oraz wystawieniem się na działanie emocji u siebie i u innych. Jeżeli cały czas nosisz zbroję, nie masz na to szans. Czas „twardzieli” się skończył i nie dlatego, że przyszła moda na chudych chłopców rurkach (nie mam nic do chudych chłopców w rurkach), ale po prostu dlatego, że tak jest zdrowo, lepiej dla Ciebie i dla innych, bardziej ludzko. W nowym wydaniu starych macho, nawet Rocky płacze, Schwarzenegger opowiada o ekologii i jest weganinem, a Clint Eastwood nie strzela już na filmach… tak często. 

Tak więc szczególnie w czasie COVID-19. Kiedy emocje grają większą rolę niż kiedykolwiek. Kiedy mówienie: odłożę emocje na później, jest głupsze niż kiedykolwiek. Kiedy wreszcie widać, że lider w lśniącej zbroi, ale bez empatii, nie sprawdzi się na te czasy… dopuść emocje do siebie i daj sobie do nich prawo. Daj sobie prawo do: nie radzenia sobie z czymś, do płaczu, od niewiedzy m.in. o tym co czujesz w chaosie i o tym, jak o tym mówić, daj sobie prawo do nauki o sobie, do odczuwania smutku, do popełniania błędów, do przeżywania kryzysu po stracie, do strachu przed stratą, do pomyłek i nie biczowania się za nie, do przyznania się do błędu, do przepraszania, do szukania pomocy np. u coacha, terapeuty, czy psychologa i nie wstydzenia, że nie radzisz sobie sam, do przytulania się, do bycia szczęśliwym, do nieprzejmowania się – chociaż przez chwilę, do podzielenia odpowiedzialności za dom i rodzinę i nie trzymania tego wszystkiego na swoich barkach, a może nawet, przez moment oddania tej odpowiedzialności… do zrzucenia maski twardziela. 

ZDJĘCIE ZBROI

Zdjęcie zbroi wiele kosztuje. Ale jej ciągłe noszenie kosztuje jeszcze więcej. Kosztuje zgorzknienie, kosztuje relacje, zdrowie Twoje i Twoich ludzi, kosztuje życie – mężczyźni umierają wg badań młodziej niż kobiety… i nie chodzi tu tylko o zdrowe odżywianie, chodzi o zdrowe odczuwanie. Wystarczy spojrzeć na szkolenia z kompetencji miękkich, terapię, coaching. To kobiety głównie biorą w nich udział, chcąc lepiej radzić sobie ze swoimi emocjami. Aby zdjąć zbroję trzeba przejść drogę w głąb siebie. Drogę poznania, zdejmowania warstw, zaglądania pod spód. Bycia odważnym na tyle, by tam zajrzeć, by dostrzec prawdę, nazwać i zaakceptować swoje wady, swoje cienie, zaakceptować niedoskonałości. Z drugiej strony warto odpowiedzieć sobie, kiedy chcemy ją przywdziewać. Zbroja jest bowiem także naszą ochroną i są momenty w których nie będziemy odsłaniać naszych miękkich miejsc, bo grozi to ryzykiem zranienia, wyśmiania, czy odrzucenia. Jak w walce. Nie opuszczamy gardy, kiedy jesteśmy na ringu. Pamiętajmy tylko, że nie żyjemy non stop na polu walki i nie zbudujemy prawdziwych relacji jako lider, partner, czy ojciec jeżeli nie zaryzykujemy. Nie możemy w pełni przejść przez życie myśląc o nim jak o wojnie i chowając się w okopie. Ta otwartość na zranienie (z ang. Vulnerability) daje nam szansę na prawdziwe relacje, rozwój i życie pełnym sercem. To jest właśnie prawdziwa odwaga, prawdziwa męskość. Tylko żeby wiedzieć czego chcę i kiedy chcę, trzeba najpierw to zauważyć. Być uważnym i świadomym. Umieć to nazwać. Znać siebie. Pochylić się nad swoimi emocjami, potrzebami i wartościami. 

I jeszcze jedno… tak na wszelki wypadek napomknę… zdjęcie zbroi nie oznacza zalewania innych swoimi emocjami, opowiadania na prawo i lewo o kłótni z partnerką, nie oznacza użalania się nad sobą, czy robienia terapii w pracy i gadania wszystkim o wszystkim – tutaj zdjęliśmy więcej niż tylko zbroję, tutaj latamy na golasa, to się nazywa ekshibicjonizm emocjonalny…

ROZLICZENIE

Zdjęcie zbroi to także rozliczenie z samym sobą. Zastanowienie się nad tym, kim na prawdę jestem – pod zbroją oraz co na siebie nakładam, przed czym chcę się chronić i… puszczenie (nie mylić z rezygnacją, albo zrezygnowaniem). Puszczenie tego, czego nie musisz i nie chcesz dźwigać. Puszczenie nieswojego ciężaru. Puszczenie nieswojego życia. Puszczenie przymusu i dania sobie prawa do odczuwania i życia pełnym sercem. Również, a może przede wszystkim dzisiaj.